Zaledwie
20% pacjentów trafia do onkologa we wczesnym stadium choroby. Tymczasem w miarę
upływu czasu szanse na przeżycie maleją, a koszty leczenia rosną
dziesięciokrotnie. Jeśli kobieta pamięta o corocznej cytologii i w pewnym momencie
zostanie wykryta najwcześniejsza faza nowotworu, jej leczenie będzie kosztowało
300 zł. W fazie zaawansowanej - 45 tys. zł, a efekt będzie niepewny. Podobnie
jest w raku piersi - wczesne leczenie to 1,5 tys. zł, zaawansowane - ok. 200
tys. zł. Trzy kursy chemioterapii, standard w leczeniu onkologicznym, to cena
przyzwoitego samochodu; 9 kursów chemioterapii to już 100 tys. zł.
Leczenie
jednego pacjenta lekiem Glivec (m.in. białaczki) kosztuje ok. 100 tys. zł
rocznie, a herceptyną (nowoczesna terapia raka piersi) 80-90 tys. zł rocznie.
Roczna terapia białaczki interferonem to koszt ok. 30 tys. Na szczęście pewne
nadzieje można wiązać z wygaśnięciem patentów i pojawieniem się konkurencji.
Dziś leki onkologiczne należą do najdroższych.
W
finansowaniu onkologii zaszły duże zmiany i to bardzo istotne dla najciężej
chorych. Do października 2004 r. Narodowy Fundusz Zdrowia miał kompetencje
udzielania tzw. zgody indywidualnej na daną terapię. Równolegle prowadził też
programy terapeutyczne. Od wejścia w życie nowej ustawy o świadczeniach opieki
zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych Fundusz może stworzyć tzw.
program lekowy. Stworzenie takiego programu to często jedyna szansa chorych na
bezpłatne otrzymanie leków, których nie ma na listach leków refundowanych.
W
roku 2005 w budżecie NFZ przewidziano ok. 470 mln zł na finansowanie
kosztownych terapii lekowych. Tworzonych jest 12 programów lekowych. W zeszłym
roku indywidualne terapie wyceniono na około 260 mln zł, tak więc tegoroczny
budżet jest o wiele wyższy.
Zasada
jest następująca - w programach lekowych stosowane są najdroższe, najbardziej
innowacyjne leki, które są w Polsce zarejestrowane, ale nie znalazły się na
liście leków refundowanych. Koszt leczenia w takim programie to od 20 tys. do
80 tys. zł miesięcznie. Największe kontrowersje budzi wprowadzanie bariery
wiekowej. Narodowy Fundusz Zdrowia powoli wycofuje się z tego ograniczenia,
ponieważ specjaliści zwracają uwagę na fakt, iż wiek biologiczny nie ma często
nic wspólnego z metryką. Poza tym WHO odmowę leczenia z powodu zbyt podeszłego
wieku uważa za dyskryminację.
Inna
możliwość zdobycia drogich leków to import docelowy.
Procedura
wygląda następująco: lekarz prowadzący wystawia wniosek o zakup leku i
przekazuje go dyrektorowi szpitala. Dyrektor szpitala opiniuje go i przesyła
wojewódzkiemu konsultantowi ds. onkologii klinicznej, a ten przesyła do
Ministerstwa Zdrowia. Ostatnie ogniwo to oddział NFZ. Gdy zaakceptuje wniosek,
hurtownia farmaceutyczna sprowadza lek z zagranicy.
Onkolodzy
wyliczyli, że na liście 20 preparatów, których refundacja jest najwyższa, są
tylko trzy leki onkologiczne. Pozostałe stosowane są w innych schorzeniach.
Skutek jest taki, że choroby nowotworowe - drugi po chorobach układu krążenia
zabójca Polaków - są dopiero dwunaste (!) w kolejności finansowania. Lekarze
uważają, że sytuacja jest postawiona na głowie. Leki onkologiczne ratują życie,
a więc powinny być najbardziej dostępne. Większe współfinansowanie przez
pacjenta mogłoby być natomiast w dziedzinie leków poprawiających jakość życia.
Leki onkologiczne winny być uprzywilejowane w dziedzinie refundacji.
Specjaliści
mają jeszcze jedno hasło, które ma zwiększyć skuteczność leczenia: „Tylko
onkolog leczy raka". Czyżby? Zdarza się, że leczenia raka piersi podejmuje
się ginekolog. Tymczasem do terapii upoważniony jest wyłącznie onkolog związany
ze specjalistyczną kliniką. Podobnie należy sprecyzować, że tylko onkolog może
zapisać lek używany w terapii nowotworowej. To również uszczelni system. Jako
przykład potwierdzający tę tezę przytacza się pewien preparat, który lekarze
innych specjalności zapisują na apetyt.
Polscy
onkolodzy chcieliby również, aby w budżecie ochrony zdrowia nastąpiło
przesunięcie środków. Uważają, że refundacja wielu leków jest nadużywana, a
państwo dopłaca także do takich, których skuteczność jest wątpliwa.
W
Polsce działa trzynaście wyspecjalizowanych ośrodków onkologicznych
koordynowanych przez centrum w Warszawie. Pieniądze na onkologię dzielone są
centralnie. Chory z nowotworem ma znacznie większą szansę na wyleczenie, jeżeli
znalazł się w specjalistycznym ośrodku. Ale dyrektorzy szpitali alarmują. Co
roku dostają mniej na chemioterapię, marne są również finanse radioterapii.
Otrzymują pieniądze za jeden seans, tymczasem w nowoczesnej radioterapii
dokonuje się nawet kilku naświetlań dziennie.
W
Polsce jest kilkadziesiąt aparatów do radioterapii, powinno ich być trzykrotnie
więcej, bo norma to 1 aparat na 250 tys. mieszkańców. Jest jednak nadzieja, że
sytuację tę zmieni przyjęcie Narodowego Programu Zwalczania Chorób
Nowotworowych.
Program
to ustawa uchwalona w połowie 2005 r. Zakłada ona, że najważniejsza jest
profilaktyka i kształcenie lekarzy. Finansowanie tych gałęzi onkologii jest ważniejsze
od zakupu leków czy aparatury. Program gwarantuje 3 mld zł wydane w ciągu 10
lat na walkę z rakiem. Ocenia się, że roczny koszt realizacji Programu jest
równoznaczny z zakupem 20 wozów pancernych dla wojska.
Trzy
filary Programu to promocja zdrowego stylu życia, wczesne wykrywanie i szybkie
rozpoczęcie leczenia. Optymalna sytuacja będzie wtedy, gdy każdy, kto z racji
wieku znajdzie się w grupie podwyższonego ryzyka, otrzyma pocztą zaproszenie na
bezpłatne badania. W wielu rozwiniętych krajach, m.in. w Unii Europejskiej i
Stanach Zjednoczonych, udowodniono, że ograniczenie liczby zachorowań i poprawa
wyników leczenia nowotworów są możliwe do osiągnięcia dzięki konsekwentnie
wdrażanym programom walki z rakiem.
Medigo.pl
http://www.medigo.pl/