Walka
z rakiem znanych osób dodaje sił innym
Artyści,
dziennikarze i politycy przełamują tabu i mówią publicznie o swojej chorobie
nowotworowej. Dzięki temu inni chorzy mają więcej odwagi, by pokonać strach i
wygrać. Nie ma chorób na 100 proc. śmiertelnych. Trzeba siebie widzieć w gronie
ocalonych.
Krystyna
Kofta spisała pamiętnik "Lewa, wspomnienie prawej".
Krzysztof
Kolberger opowiedział o chorobie w wywiadzie rzece.
Dotknięci
chorobą przyznają: najtrudniej jest wybrać odpowiednie słowa. O tym, że nowotwór
płuc wymusza poddanie się operacji, prof. Zbigniew Religa powiedział przed
kamerami dwa dni temu.
Tym
wyznaniem dołączył do osób, które uznały, że choroba to nic wstydliwego. O
swoim nowotworze w mediach opowiadali już: Anna Seniuk, Irena Santor, KrystynaKofta,
Krzysztof Kolberger, Jerzy Kropiwnicki, Kamil Durczok, Andrzej Turski. Złamali
tabu. I sprawili, że walka z rakiem nie jest już dziś tematem wstydliwym. W
życiu publicznym też już nikogo nie skazuje na banicję. Choć i tu panuje
podział: są raki oswojone - jak piersi, szyjki macicy - i te, do których
publicznie nikt się nie przyzna, jak rak jelita grubego czy jądra. Nie mówiąc
już o innych chorobach.
Tylko
dla silnych
-
Gdy dowiedziałam się o raku, natychmiast wysłałam e-maila do wszystkich znajomych
z radia. Chciałam nie wprawiać ludzi w zażenowanie, uniknąć opowieści snutych
za moimi plecami - opowiada Marzena Chełminiak, znana prezenterka Radia Zet,
która kilka lat temu się leczyła na nowotwór.
Tak
ona, jak i wszystkie mówiące otwarcie o chorobie osoby przyznają, że otrzymały
silne wsparcie. Energię i poczucie, że jest się ważnym. To sprawia, że chce się
żyć. Troską wykazali się zarówno bliscy, jak i widzowie, czytelnicy, słuchacze.
Słali listy, e-maile, książki, udzielali porad, podawali telefony lekarzy,
opisywali metody kuracji, informowali o psychologach, grupach wsparcia.
Dodawali otuchy. - Choroba jest tragedią, na walkę z nią potrzeba więcej siły.
Dostawałam e-maile nawet od korespondentów zagranicznych, których nie znałam -
opowiada Chełminiak.
Ale
publiczne wyznanie jest także zaciągnięciem zobowiązania. -To, co powiedzą
ludzie znani przez wielu pacjentów, jest traktowane jak wyrocznia. Czasem staje
się ważniejsze od tego, co mówi lekarz -uważa Mariola Kosowicz, psychoterapeuta
z Centrum Onkologii w Warszawie.
To
dlatego deklaracja prof. Religi, że jego nowotwór nie jest spowodowany paleniem
tytoniu, wzbudziła w szpitalach onkologicznych wzburzenie.
Pod
lupą widzów
Publiczne
obnażenie się z własnej prywatności, do tego bolesnej, sporo kosztuje. Osoba
dotąd znana jako celebrity teraz jest oceniana dodatkowo - pod kątem radzenia
sobie z chorobą. Widzowie jak pod lupą obserwują np. jej zmieniający się
wygląd. Chemia i naświetlanie odkształcają ciało. Pozbawiają włosów, wysuszają
lub czynią napuchniętym. - Wszyscy myśleli, że się zgoliłam na łyso, bo mam
taką fantazję - opowiada Chełminiak.
Tak
samo przyglądano się Mariuszowi Sabiniewiczowi, aktorowi grającemu w serialu
"M jak miłość". Przegrał walkę z chorobą w kwietniu, co poruszyło
bardzo wielu internautów -fanów serialu.
Niektórzy
dziennikarze i pisarze spisują swoje przeżycia. Terapeutycznie. Krystyna Kofta
najpierw w cyklu felietonów w"Twoim Stylu", potem w książce
pamiętniku "Lewa, wspomnienie prawej", Marzena Chełminiak na blogu,
który z pamiętnika osoby zdrowej przemienił się w relację walki z chorobą.
A
czytają je - także w celach terapeutycznych - setki chorych na raka pacjentów.
- Kobiety, które chorują na raka, są zagubione, lekarze nie mają czasu, by z
nimi porozmawiać. Bardzo przeżywają okres między kolejnymi, decydującymi
wizytami u lekarza. Nie zapomnę, jak czekałam osiem dni na wynik tomografii,
która miała pokazać, jakie skutki przyniosło leczenie. To dla chorego człowieka
straszne chwile -opowiada Krystyna Kofta.
Gdy
inni czytają, że ktoś przeżywał to samo, jest im lżej.
Praca
pomaga leczyć
Ważne
jest także, jak w takiej sytuacji zachowa się pracodawca. Praca to przecież
świat ludzi zdrowych, do którego przynależność może wykluczyć bezwzględna
diagnoza. -Zamierzam być zdrowy i wrócić do pracy -zadeklarował twardoprof.
Religa. Tym samym uciął spekulacje o tym, że z powodu choroby miałby się podać
do dymisji. Kilka lat temu TVN i TVP stanęły na wysokości zadania. Ich szefowie
spełnili wobec widzów, pracodawców i pracowników funkcje wychowawcze. Pozwolili
chorować na wizji dwóm popularnym prezenterom -Kamilowi Durczokowi i Marcinowi
Pawłowskiemu, którzy przyznawali, że jest to dla nich elementem terapii. Marcin
Pawłowski pracował na wizji prawie do końca.
Anna
Mazurkiewicz, dziennikarka, która choruje na raka i napisała o tym książkę,
mówi: - Informacje o chorobie osoby publicznej to miecz obosieczny. Chorzy
dostają informację, że nie tylko ich dotyka choroba, ale i Kylie Minogue, i
ministra zdrowia. Jednocześnie pojawiają się wątpliwości: czy rzeczywiście mają
taką samą szansę na leczenie jak chorzy z pierwszych stron gazet.
Dzięki
wyleczonym osobom publicznym rak przestaje się kojarzyć ze śmiercią. Ale śmierć
osób publicznych, ciągle walczących, przygnębia. Mariola Kosowicz pamięta
terapię, którą prowadziła w dniu śmierci na raka znanej aktorki Darii
Trafankowskiej. - Grupa pacjentów była od rana zdenerwowana. Ktoś w końcu
odważył się powiedzieć, że po tym, co się stało, zadają sobie pytanie, czy jest
sens takiego leczenia i cierpienia.
Ale
ci silniejsi psychicznie są wstanie to sobie wytłumaczyć. - Nie ma chorób na
100 proc. śmiertelnych. Trzeba siebie widzieć po tej lepszej stronie. Siebie
trzeba sytuować w gronie ocalonych -mówi Chełminiak.
AGNIESZKA
RYBAK, Sylwia Szparkowska
http://www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_070601/kraj/kraj_a_10.html